20sty/100
“Nie jestem twoim chłopcem” – o prostytucji w internecie
Ostatnio poczułem się w internecie jakbym był żywym towarem na sprzedaż. A to za sprawą naszego rodzimego Facebooka - naszej-klasy.
Otóż pierwotnie założenia i wykonanie n-k pokrywały się z moimi oczekiwaniami. Nie było zbędnych funkcji, większych ograniczeń. Jednak z czasem portal społecznościowy, za przeproszeniem, zeszmacił się. Zaczęło przybywać reklam, np. takie wbudowane Allegro. Po co to komu?!
Uznałem, że w dobie Facebooka i świetnego Twittera nie potrzebuję konta na naszej-klasie i je usunąłem. Doszedłem do wniosku, że jestem towarem na sprzedaż. Ja jestem dla serwisu, nie serwis dla mnie. Z kolei serwis dla kasy. Dziękuję, postoję.
Z innej beczki: Harry Potter does Bananaphone!